Poniedziałek, 28 lipca 2008Kategoria całodniowo, górzyście, terenowo, towarzysko
Po wczorajszym wędrowaniu przyszła kolej na dzień rowerowy :)
RANO:
Wycieczka w towarzystwie wujka, cioci i kuzynki (lat 9, respect dla niej za taką traskę)
-> Strzebowiska, gdzie mieszkaliśmy
-> Majdan, bardzo przyjemna ścieżka lasem



-> Cisna i mały przystanek na zrobienie zdjęć wilkinowym zwierzątkom :P

-> przez Dołżycę, Krzywe, Przysłup, asfaltową mało ruchliwą drogą do domu na obiad...
PO POŁUDNIU:
Ciocia i kuzynka zrezygnowały z drugiej połowy wycieczki, ale z wujkiem pojechaliśmy jeszcze sobie pośmigać po górkach :)
-> ze Strzebowisk do Kalnicy asfaltem, z górki, bosko :P
-> wzdłuż rzeki Wetliny jakimś szlakiem rowerowym, przyjemnie się jechało i szybko :) Po drodze spotkaliśmy węża, z początku wyglądał jak patyk, z tym że... patyki się nie wiją :P
-> Rezerwat "Sine Wiry"
-> Szczycisko (629m npm) ufff
-> doliną Sanu, wzdłuż rzeki, mnóstwo podjazdów, z początku po kamieniach, koszmarna droga, ciężko było, dopiero pod koniec jakiś sensowny szuter.. na jednym podjeździe gleba zakończona paroma obdarciami i siniakami :P



-> Rezrwat "Krywe"
-> Rezerwat "Hulskie"
-> Sękowiec, skąd było jeszcze jakieś 20-30km do domu pod górkę :P my już tam umieraliśmy... Na szczęście ciocia nas zgarnęła samochodem ;)
RANO:
Wycieczka w towarzystwie wujka, cioci i kuzynki (lat 9, respect dla niej za taką traskę)
-> Strzebowiska, gdzie mieszkaliśmy
-> Majdan, bardzo przyjemna ścieżka lasem



-> Cisna i mały przystanek na zrobienie zdjęć wilkinowym zwierzątkom :P

-> przez Dołżycę, Krzywe, Przysłup, asfaltową mało ruchliwą drogą do domu na obiad...
PO POŁUDNIU:
Ciocia i kuzynka zrezygnowały z drugiej połowy wycieczki, ale z wujkiem pojechaliśmy jeszcze sobie pośmigać po górkach :)
-> ze Strzebowisk do Kalnicy asfaltem, z górki, bosko :P
-> wzdłuż rzeki Wetliny jakimś szlakiem rowerowym, przyjemnie się jechało i szybko :) Po drodze spotkaliśmy węża, z początku wyglądał jak patyk, z tym że... patyki się nie wiją :P
-> Rezerwat "Sine Wiry"
-> Szczycisko (629m npm) ufff
-> doliną Sanu, wzdłuż rzeki, mnóstwo podjazdów, z początku po kamieniach, koszmarna droga, ciężko było, dopiero pod koniec jakiś sensowny szuter.. na jednym podjeździe gleba zakończona paroma obdarciami i siniakami :P



-> Rezrwat "Krywe"
-> Rezerwat "Hulskie"
-> Sękowiec, skąd było jeszcze jakieś 20-30km do domu pod górkę :P my już tam umieraliśmy... Na szczęście ciocia nas zgarnęła samochodem ;)
Dane wycieczki:
54.35 km (40.00 km teren) czas: 03:47 h avg:14.37 km/h
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj